Żałoba

Często nieprzeżyta żałoba po starcie bliskiej osoby powraca w postaci niezrozumiałego smutku, wycofania z życia, lęku przed życiem – lęku przed pragnieniami, intensywnością. Proces żałoby nie tylko tyczy się kwestii opłakiwania utraconej osoby, ale także wszystkiego, co było dla nas ważne – zdrowie, możliwości, utracony czas.

Żałobę można rozumieć jako:

  • Proces rezygnacji z części tego, co ma dla nas ogromną wartość
  • Zmierzenie się z nieuchronnością tego, co trzeba utracić
  • Stratę, wyrzeczenia, rezygnację z tego, co dotychczas posiadało się
  • Każda żałoba niesie za sobą zmianę dotychczasowej koncepcji własnej osoby
  • Utrata złudzeń, że sami jesteśmy nieśmiertelni i że bliscy będą z nami zawsze

Proces żałoby po utraconej osobie często przebiega w pewnym porządku. Zazwyczaj rozpoczyna się od smutku i tendencji depresyjnych. Potem mogą rozpocząć się dolegliwości somatyczne – czyli cierpienie w ciele np. w postaci migren, ognisk zapalnych w organizmie, bólów w klatce piersiowej, podwyższonego ciśnienia. Ten czas może wiązać się także ze wzrastającą złością na ludzi. Następnie może rozpocząć się faza poszukiwania winnych bolesnej utraty, a także obwiniania siebie samego (autoagresja). Ten czas wiąże się także z utratą funkcjonowania wśród ludzi. Dochodzi do intensywnej koncentracji na osobie zmarłej lub na tym, co zostało utracone. Ten etap może przebiegać różnie u osób doświadczających żałoby – albo wiązać się z silną identyfikacją ze zmarłym, czyli stawianiem się takim jak on albo z niszczeniem rzeczy po zmarłej osobie, niszczeniem śladów po nim i tłumieniem myśli i wspomnień po nim. Po tym etapie często dochodzi do przystosowania się do nowych warunków życia bez zmarłego.

Czasem jednak dochodzi do zahamowania procesu żałoby – szczególnie gdy ból po stracie bliskiej osoby jest zbyt silny, alby go wewnętrznie pomieścić. Zahamowanie żałoby wiąże się z dążeniem osoby cierpiącej do przerwania bólu psychicznego przez wycofanie się z kontaktów z otoczeniem. Czasem wtedy dochodzi do żałoby odroczonej, czyli do opóźnienia procesu żałoby. Zahamowanie procesu żałoby wiąże się także z uczuciami, które innym mogą wydawać się nieadekwatne np. nadmierna aktywność, radość. Czasem też może wiązać się z lękowym unikaniem miejsc, osób, które kojarzą się ze zmarłym, żeby nie przeżywać bólu po stracie. Czasem też może dojść do nieświadomego zidentyfikowania się ze zmarłym – przyjęciu jego osobowości kosztem utraty własnej. Identyfikacja ze zmarłym staje się silniejsza, ponieważ jest obroną przed ostatecznym rozstaniem się z bliskim. Może jednak stać się pomocna gdy równocześnie jest świadomością utraty zmarłego, lecz także uwewnętrznieniem jego istotnych dla nas cech.

Można wyróżnić trzy formy związane z kłopotami w przejściu procesu żałoby:

  1. Żałoba zahamowana – osoba osierocona nie przeżywa utraty w sposób otwarty
  2. Żałoba opóźniona – ekspresja przeżyć poprzedzona jest okresem zahamowania żałoby
  3. Żałoba chroniczna – przedłużająca się reakcja na doznaną stratę, osoba w żałobie czuje się przytłoczona przykrymi przeżyciami komunikuje wprost, że nie może powrócić do stanu równowagi i często szuka pomocy i zrozumienia u innych

    Postrzeganie Siebie

Czasem kłopoty w przeżywaniu procesu żałoby rodzą trudności postrzeganiu obrazu siebie – żałoba może spowodować negatywny obraz siebie, jako kogoś kto zostaje z poczuciem winy wobec zmarłego. To poczucie winy często powoduje, że żałobnik nie może wydostać się z niego i rozpocząć prowadzenie własnego życia. Bywa tak, że poczucie winy trzyma silnie żałobnika przy utraconej osobie i nie pozwala na dalszy rozwój. To może przypominać zidentyfikowanie się żyjącego z osobą zmarłą, ponieważ nieświadomie żyjący czyni siebie zmarłym psychicznie, emocjonalnie.

Żałoba może także uruchomić negatywną wizję przyszłości. Żałobnik może mieć poczucie, że nic dobrego go już nie czeka w życiu. To daje poczucie, że wraz ze zmarłym, umierają nadzieje na przyszłość. To samo uczucie tyczy się także czasu teraźniejszego – w obecnym czasie żałobnik może mieć poczucie, że nie zasługuje na radość lub nie może się cieszyć, ponieważ powinien być w smutku.

Doświadczenie żałoby może budzić różne emocje:

  • złość do siebie i innych
  • miłość do zmarłego
  • poczucie winy
  • lęk
  • bezsilność
  • bezradność
  • melancholię
  • tęsknota
  • złość na innych
  • wrogość do świata
  • zazdrość wobec tych, którzy nie utracili dzieci, rodzin, siebie

Zatrzymanie się w uczuciu straty przez dłużysz czas powoduje kolejne utraty. Jeśli żałobnik zbyt długi będzie przebywał w smutku, identyfikacji ze zmarłym, traci swoje życie i kontakty z bliskimi.

Z kolei nieprzeżycie żałoby powoduje, że żałobnik posiada niezrozumiałe i intensywne uczucia, które stają się intruzywne.

Rezerwacja konsultacji:

tel. 534 030 607  

email. skrzynka@gabinet-ego.pl 

Daria – w objęciach matki: zatrzymanie zmarłej, opuszczenie siebie

Daria (40 lat) pięć lat temu straciła swoją matkę. Od piętnastu lat mieszkała ze swoim mężem i dwójką dzieci – Patrykiem (4 lata) i Dominkiem (3 lata). Mieszkali wraz z mężem w jednej kamienicy, w której zamieszkiwała także jej matka. Daria była z nią bardzo zżyta. Od dziecka spędzały ze sobą mnóstwo czasu. Ojciec Darii nigdy nie liczył się – sam spędzał czas, był wycofany i wydawał się niezainteresowany życiem żony i córki. Matka Darii, prawdopodobnie czując się bardzo samotna związała się ze swoją córką i ze swoją matką. Trzy kobiety – matka, córka, babcia spędzały razem czas, robiły zakupy, gotowały. Im starsza stawała się Daria tym bardziej matka i babcia stawały się jej towarzyszkami życiowymi. Nie bardzo potrzebowała innych znajomych – bycie przy nich wystarczyło jej całkowicie, ponieważ ich obecność wydawała się jej ekscytująca i ciekawa. Jej świat coraz bardziej zawężał się do tych dwóch kobiet, ojciec za to wydawał się jej nudny i wycofany.

Poznała na studiach swojego męża Marka. Od początku Marek żył na uboczu i Daria prowadziła oddzielne życie – czasem spotykając się z nim, częściej przebywając ze swoją rodziną. Mogła tak czynić, ponieważ Marek wydawał się na tyle odległy, że akceptował zżycie Darii z matką i babcią. Miał też poczucie, że Daria potrzebuje energicznej i ożywczej rozmowy, której on nie potrafił dać Darii, sam czując, że nie potrafi aż tyle mówić i przeżywać, co te dwie kobiety.

Daria od zawsze była zafascynowana swoją matką. Wydawała się jej silna i zaradna. Przy niej czuła się słaba i gorsza, w jej cieniu. Matka z kolei podziwiała swoją matkę za odwagę i przebojowość. Każda z tych kobiet była wpatrzona w swoją matkę i powodowało to w każdej z nich poczucie gorszości i bycia nijaką, nużącą, słabszą.

Gdy zmarła babcia Darii (Daria miała wtedy 30 lat) matka Darii jakby psychicznie zaniknęła. Cała jej energia i chęć życia rozpłynęły się wraz ze śmiercią babci Darii. Daria czuła się odpowiedzialna, aby wspierać matkę. Był to czas, kiedy była świeżo po ślubie i całą swoją energię przeniosła w pomoc matce, nie zaś w rozwijanie więzi z Markiem. Marek wydawał się Darii samowystarczalny, jakby jej nie potrzebował i mógł swoje życie spędzać z kolegami lub przy komputerze, żyjąc przy jej boku.

Daria chciała uczynić swoją matkę szczęśliwą, lecz nie udawało się to, ponieważ matka odmawiała jakichkolwiek aktywności życiowych. Marek natomiast nauczył się spędzać czas sam, ponieważ czuł, że Daria jest w silnym, emocjonalnym związku ze swoją matką i być może nigdy nie będą mogli być razem.

Po pięciu latach zmarła matka Darii i Daria zaczęła funkcjonować tak jakby jej matka wciąż żyła. Zaczęła się ubierać tak jak ona, używać tych samych perfum, przejęła jej rzeczy i używała ich. Robiło to wrażenie tak, jakby stała się swoją matką. W tym czasie zaszła w pierwszą ciążę. Czuła, że powinna wypełnić pustkę, którą przeżywała po śmierci matki. Miała poczucie, że życie z Markiem nie jest dla niej interesujące, ponieważ wydawał się on jej nieprzystępny i często wycofany. Nie wiedziała, co dalej ze sobą robić i w jaki sposób żyć. Wiele wolnych chwil, gdy jej matka żyła, poświęcała na rozmowy z nią, które wydawały się jej ciekawe i ożywiające ją. Gdy matka zmarła, Daria czuła się martwa wewnętrznie i jedyne, co ją ożywiało to myśl o matce i odgrywanie jej w swoim życiu. Tylko wtedy czuła się żywa. Doświadczyła, że bardzo potrzebuje zająć się swoimi dziećmi, tak jak matka zajmowała się nią i w ten sposób wypełniała swój czas.

Kiedy urodziła pierwszego syna, zdecydowała się na drugiego. Swój czas poświęcała na bycie przy nich, jednak wciąż odczuwała pustkę emocjonalną. Ten stan był na tyle dla niej trudny i chroniczny, że podjęła decyzję o tym, aby podjąć swoją psychoterapię,
Podczas konsultacji nie wiedziała, co tak naprawę stanowi dla niej problem i z czym chciałaby się mierzyć w terapii. Pierwszą kwestią, którą opowiedziała terapeucie to śmierć matki i babki, które bardzo ją zmieniły i z temperamentalnie żywej stała się wycofaną. Myślała, że w terapii powinna przepracować właśnie temat żałoby. W trakcie psychoterapii doświadczyła jednak, że ma trudności także z separacją od matki, ponieważ czuła się w kontakcie z nią kompletnie wyjałowiona z siebie samej – ze swoich potrzeb, pragnień, możliwości. Dotkliwie poczuła jak całe życie była dla matki, a z kolei jej matka żyła dla swojej matki. Okazało się także, że nie była w stanie tworzyć związku z Markiem, ponieważ sama nie czuła się odrębna, a Marek złościł ją jako ten, który odrywa ją od bycia przy matce.

Podczas psychoterapii dostrzegła także jak bardzo nadużywa swoich dzieci w kontakcie, chcąc aby były takie, jak ona oczekuje – żeby odpowiednio wcześnie mówiły poprawnie, żeby słuchały się jej i nie wyrażały zbyt gwałtownie swoich uczuć. Dostrzegła jak bardzo nie widzi swoich dzieci, ich potrzeb, charakterów i próbuje wychować je na podobieństwo do siebie, matki i babki. Zaczęła się zastanawiać czym to podobieństwo jest – czy jednak nie jest to pewna maska, którą przywdziewa się w jej rodzinie. Zaczęła się zastanawiać także nad tym kim była jej matka, jeśli sama mogła odgrywać rolę narzuconą z kolei przez jej matkę. Ta kwestia obudziła w niej obawę przed tym, jak w takim razie żegnać się z osobą, której mogła nie znać i która być może nie znała siebie samej. W czasie tych trudnych i poruszających sesji Daria poczuła wiele smutku, że te maski i role grane przez jej najbliższe osoby spowodowały, że ani ona ani matka i babcia w swoim życiu nie mogły być żywe i prawdziwe.

Podczas terapii poczuła że zajmowanie się dziećmi, po to by wypełnić swoją pustkę i aby ożywić się, jest pozbywaniem ich własnego życia emocjonalnego. Daria doświadczyła jak sama była ofiarą dość wampirycznej relacji ze swoją matką i jak jej dzieci padają ofiarą podobnej zależności.

Daria początkowo czuła wiele złości do swojej matki za to, że nie mogła jej poznać prawdziwej, ani sama nie mogła być prawdziwa przy niej. Złościła się na nią za to, że wciągnęła ją w tak symbiotyczną zależność i nie pozwoliła na budowanie własnego życia. Po pewnym czasie Daria dostrzegła, że matka żyła w podobny sposób i zrobiło się jej żal, że do końca życia jej matka żyła jako córka swojej matki i nie mogła stać się odrębna.

Dopiero gdy Daria zrozumiała, na czym polegał jej kontakt z matką, poczuła, że brakuje jej rozmowy z nią, aby wyjaśnić różne kwestie lub aby dowiedzieć się jak było naprawę. W pewnym momencie poczuła, że jednak może zaufać swoim emocjom i po nich zrozumieć na czym polegała jej przeszłość. Pozwoliło to Darii opłakać matkę i stracony, miniony czas. Aby nie tracić chwili dłużej, postanowiła, że zajmie się układaniem swojego teraźniejszego życia.

Słowa Klucze:

  • żałoba,
  • smutek,
  • utrata,
  • stany depresyjne.